Przygotowanie prawdziwego, smacznego i esencjonalnego rosołu to tylko z pozoru łatwa sprawa. Choć każdy przygotowuje go na swój sprawdzony, ulubiony sposób to jednak, aby rosół był smaczny i klarowny, należy przestrzegać kilku bardzo prostych zasad. Długi czas eksperymentowałam z mięsem, przyprawami czy ilością dodanych jarzyn. Do tej pory lubię czasem zmienić proporcje, dorzucić o jeden listek lubczyku więcej lub mniej, ale baza zawsze jest taka sama. Smak rosołu (nawet jeśli gotujemy go zawsze w ten sam sposób) może się różnić. Zależy to od wielu czynników: świeżości i słodyczy jarzyn, mięsa (młoda – stara sztuka) oraz ilości dodanych przypraw. Z dzieciństwa pamiętam te niedziele, kiedy od rana dom pachniał pyrkającym na gazie rosołkiem. Tata zaglądał raz po raz do garnka, obserwował, kosztował i znów kładł pokrywkę, a trwało to chyba całe wieki… Dziś wiem, że ugotowanie takiego pysznego rosołu wymaga czasu…To jedyna z zup, którą uwielbiam i nigdy nie przestanę…
1 duża pietruszka (korzeń)
1/2 średniego selera
1/2 pora (od korzenia)
1 duża cebula
1 ząbek czosnku
2 liście laurowe
3 ziela angielskie
4-5 ziaren czarnego pieprzu
5-6 liści świeżego lubczyku (koniecznie)
1/2 pęczka świeżej natki pietruszki
świeżo zmielony czarny pieprz
sól
2 suszone grzybki (opcjonalnie)
Mięso myjemy, oczyszczamy i wkładamy do garnka z zimną wodą. Gotujemy (z uchyloną pokrywką) na bardzo małym ogniu. Jarzyny obieramy i myjemy. Cebulę opalamy nad gazem. W międzyczasie możemy ściągnąć szumowiny z powierzchni rosołu za pomocą łyżki cedzakowej. Po około 2 godzinach wrzucamy obrane (i ewentualnie pokrojone na mniejsze części) jarzyny (oprócz cebuli). Dodajemy ziela angielskie, liście laurowe, czosnek (obrany i rozgnieciony dłonią) oraz ziarna pieprzu. Gotujemy (cały czas na małym ogniu). Po tym czasie wrzucamy cebulę oraz posiekaną natkę pietruszki i liście świeżego lubczyku. Pod koniec gotowania doprawiamy według upodobań solą i pieprzem. Smacznego!









