Dzisiaj będzie mniej kulinarnie, choć nadal bardzo inspirująco. Tydzień temu obchodziłam urodziny. I kiedy już, już prawie byłam pewna, że mąż z pewnością o nich zapomniał, mym oczom ukazał się ten oto widok:
Nie zapomniał jednak i co więcej, prezent wykonał od podstaw własnoręcznie. Kredens jest piękny! Wreszcie mam miejsce na swoje kuchenne akcesoria, oraz serwisy obiadowe i (póki co) małą kolekcję książek kulinarnych. To chyba najpiękniejszy prezent jaki kiedykolwiek dostałam i z pewnością nie chodzi tu o gabaryty, ale fakt, że to dzieło powstało w wyniku bacznej obserwacji moich potrzeb i zostało zaprojektowane w sposób (jak na mężczyznę) bardzo przemyślany 🙂
A Wam jak się podoba?
Abstrahując od tematu ja również mam dla Was niespodziankę, może nie w postaci pięknego kredensu, ale konkursu, w którym do wygrania jest fajna książka. Więcej informacji znajdziecie tutaj.







