
Robię je rzadko, bo nie lubię smażyć naleśników…Lubię jak w kuchni coś się dzieje, jak trzeba robić kilka rzeczy jednocześnie, jak jest ruch i szybki efekt. Z tego też względu nie przepadam za staniem nad patelnią i bezczynnym czekaniem, aż naleśnik wreszcie nabierze odpowiedniego koloru. Dziś zebrałam się w sobie wyciągnęłam 3 patelnie i usmażyłam na nich górę naleśników. Wreszcie coś się działo…a to lubię najbardziej 🙂 Z tych proporcji wychodzi około...






