Posiadanie własnego ogródka to wielka radość, szczególnie wtedy, kiedy widzisz jak z każdym dniem twój wysiłek i praca przynosi oczekiwane efekty. Cudownie jest móc iść po świeże, aromatyczne zioła, kiedy chcemy przygotować sałatkę czy wcinać pomidorki rwane prosto z krzaczka wylegując się na leżaku. Pomimo, że prowadzenie własnego ogródka wymaga niemałego wysiłku i czasu, to warto się poświęcić, tym bardziej kiedy mamy świadomość, że wyhodowane od nasiona warzywa i zioła rosły sobie skąpane w naturalnym słońcu, bez chemicznych oprysków.
Nasz ogródek, to zasługa mojego męża, zapalonego ogrodnika-amatora, który spędza w swoim „królestwie” każdą wolną chwilę. Potem przynosi swoje zbiory, niczym łowca wracający z polowania i moja w tym głowa, co wyczaruje ze „zdobyczy”.
Zapraszam Was na spacer po naszym ogródku. Wszystko powoli pnie się w górę, rozrasta i owocuje. Więc myślę, że już za miesiąc będziemy mogli cieszyć się smakiem i aromatem pomidorów, fasoli czy sałat.
Na początku trochę ziół, na punkcie których jestem nieźle zakręcona. Niestety nie wszystkie wzeszły, niektóre bardzo powoli pną się w górę. Kilka donic niestety pozostało pustych.Uwielbiam ścinać zioła, suszyć je i tworzyć własne kompozycje smakowe.



























