
Zdarzyło mi się jadać na różnego rodzaju imprezach roladki zwane de volaille. Czego to nie kryło ich wnętrze! Była pieczarka i papryka, innym razem szyneczka i ser żółty. Wszystko pyszne, nie zaprzeczę. Ale nazwa jednak do czegoś zobowiązuje. De volaille, to przecież roladka drobiowa (nie wieprzowa!) z solidną porcją prawdziwego (!) masła w środku, które podczas krojenia kotleta powinno efektownie „sikać” lub jak wodospad wypłynąć na talerz. Zwykło się nazywać de volaille...








