
Dzisiaj będzie mniej kulinarnie, choć nadal bardzo inspirująco. Tydzień temu obchodziłam urodziny. I kiedy już, już prawie byłam pewna, że mąż z pewnością o nich zapomniał, mym oczom ukazał się ten oto widok: Nie zapomniał jednak i co więcej, prezent wykonał od podstaw własnoręcznie. Kredens jest piękny! Wreszcie mam miejsce na swoje kuchenne akcesoria, oraz serwisy obiadowe i (póki co) małą kolekcję książek kulinarnych. To chyba najpiękniejszy prezent jaki kiedykolwiek dostałam i...





